|
Ewangelia dzisiejszej Liturgii wprowadza nas poniek±d w samo centrum problemu. Oto gospodarz, który o różnych porach dnia umawia się z robotnikami o pracę w winnicy. Winnica jest warsztatem pracy typowym dla kraju, w którym Jezus nauczał. A chociaż warsztat ten może się słusznie wydawać bardzo skromny wobec tego, czym s± współczesne warsztaty pracy przemysłowej, (...) to jednak znajdujemy się z pewno¶ci± na linii odwiecznej analogii. Gospodarz mówi do robotników: "IdĽcie... do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam" (Mt 20, 4). A zatem umowa o pracę, a równocze¶nie sprawa słusznego wynagrodzenia, czyli sprawiedliwej zapłaty za pracę. Wokół tej odwiecznej sprawy narastaj± z pokolenia na pokolenie dzieje sprawiedliwo¶ci - i niesprawiedliwo¶ci - w stosunkach wzajemnych między pracodawc± a pracownikiem. Narasta jeden z centralnych rozdziałów kwestii społecznej. Praca bowiem leży w samym centrum tej doniosłej "kwestii". Prawda, że za pracę trzeba zapłacić, ale to jeszcze nie wszystko. Praca - to znaczy człowiek. Człowiek pracuj±cy. Je¶li więc chodzi o sprawiedliwy stosunek między prac± a płac±, to nie można go nigdy dostatecznie okre¶lić, je¶li się nie wyjdzie od człowieka jako podmiotu pracy. Praca nie może być traktowana - nigdy i nigdzie - jako towar, bo człowiek nie może dla człowieka być towarem, ale musi być podmiotem. W pracę wchodzi on poprzez całe swoje człowieczeństwo i cał± sw± podmiotowo¶ć. Praca otwiera w życiu społecznym cały wymiar podmiotowo¶ci człowieka, a także podmiotowo¶ci społeczeństwa, złożonego z ludzi pracuj±cych. Trzeba zatem widzieć wszystkie prawa człowieka w zwi±zku z jego prac± i wszystkim czynić zado¶ć. Za pracę ludzk± trzeba zapłacić i równocze¶nie: na pracę człowieka nie sposób odpowiedzieć sam± zapłat±. Przecież jako osoba - jest on nie tylko "wykonawc±", lecz jest współtwórc± dzieła, które powstaje na warsztacie pracy. Ma zatem prawo do stanowienia również o tym warsztacie. Ma prawo do pracowniczej samorz±dno¶ci - czego wyrazem s± między innymi zwi±zki zawodowe: "niezależne i samorz±dne", jak podkre¶lono wła¶nie tu, w Gdańsku. Z kolei praca ludzka - poprzez setki i tysi±ce, je¶li nie miliony, warsztatów - przyczynia się do dobra wspólnego społeczeństwa. Ludzie pracy w tej wła¶nie pracy znajduj± tytuł, wieloraki i różnorodny, bo i praca ludzka jest wieloraka i różnorodna - a więc tytuł do stanowienia o sprawach całego społeczeństwa, które żyje i rozwija się z ich pracy. "Umowy gdańskie" pozostan± w dziejach Polski wyrazem tej wła¶nie narastaj±cej ¶wiadomo¶ci ludzi pracy odno¶nie do całego ładu społeczno-moralnego na polskiej ziemi. Sięgaj± one sw± genez± do tragicznego grudnia 1970 roku. I pozostaj± wci±ż zadaniem do spełnienia!
|